Nawigacja


Samorząd Uczniowski

Scenariusze

 

 NA

DZIEŃ CHŁOPAKA


(Gimnazjalistki przy wejściu witają wchodzących chłopców, częstując ich lizakami, panów – wychowawców – czekoladami, opiekunki SU zaś zapraszają na część artystyczną. Wszyscy wchodzą, w tle podkład muzyczny). 

 

I. (Konferansjerki - Aldona Kordek i Ewelina Kowalska z kl. II b gimnazjum).

(Aldona) Witamy wszystkich bardzo serdecznie, Panią Dyrektor,  Wychowawców,      a szczególnie Was, drodzy koledzy, bo dziś jest Wasze święto. Z tej okazji przygotowałyśmy dla Was specjalne życzenia.

 

Ewelina składa życzenia wierszem wymyślonym przez dziewczęta specjalnie na tę okazję; recytuje wiersz).

 

II. (Prowadzące program – konkursy :Klaudia Wielechowska, Natalia Gutowska iEwelina Trzcińska, ucz. z kl. V szkoły podstawowej- na powitanie chłopców)

 

„ Zacne chłopaki, mili koledzy. W dniu Waszego święta, najlepsze życzenia składają dziewczęta”

 

1.(Klaudia)    Niechaj Wam radośnie płyną szkolne dni.

 

2. ( Natalia)   Niech się Wam spełniają przygodowe sny.

 

3. (Ewelina) W Dniu Chłopaka życzę Ci,

abyś zawsze służył mi:

siłą, gdy popsuje mi się odkurzacz,

śmiechem, gdy mnie życie zacznie wkurzać,

radą, gdy popadnę w wątpliwości.

 

 4. (Klaudia – zadaje pytania; czeka na odpowiedź).

 

Chłopcy, czy zgadzacie się na inną niż zwykle lekcję? 

 

Czy jesteście  przygotowani do pokonania  różnych trudności, jakie spotkają Was tego dnia?

 

Zapraszamy Was do wspólnej zabawy.

 

5. ( Natalia) Zapraszam na scenę kandydatów do wyborów na ,,Super Chłopaka”. (Przedstawia komisję).

 

      Skład komisji:

przewodnicząca – mgr Urszula Kisiel (nauczyciel jęz. ang., wychowawca. kl. I a gimnazjum)

 członkowie: mgr Zofia Tańska (nauczyciel matematyki, wychowawca kl. I b gimnazjum)

          mgr Janina Taradejna(nauczyciel chemii, wychowawca kl. II a gimnazjum)

                      Kamila Augustowska(uczennica kl. III b gimnazjum, przewodnicząca SU)

 

(Dziewczynki podchodzą do każdego z nich i przypinają im numerki od 1 do 7 –w tle podkład muzyczny. Następnie zadają pytania. Chłopcy kolejno odpowiadają).

 

(Ewelina) 1. W co najbardziej lubisz się bawić?

                   (Klaudia) 2. Gdzie  najchętniej pojechałbyś na wycieczkę?

  ( Natalia)3. Co najbardziej lubisz jeść?

 

 (Ewelina) A teraz wielka próba: 

-         odwagi,

-         powagi,

-         mądrości

-         i ...wytrzymałości dla kandydatów.

 

(Klaudia) Kto mężnie stawi czoła wszystkim zadaniom otrzyma order „Super Chłopaka”.

 

( Natalia)Próba odwagi- chłopcy proszą  dziewczynki do tańca (muzyka ). Jurorzy oceniają:

-         jak chłopcy proszą do tańca,

-         jak odprowadzają partnerki na miejsca.

 

(Ewelina) Próba powagi-wybrane dziewczynki stosując różnorodne minki rozśmieszają przez minutę chłopców-Ci muszą zachować powagę.

 

(Klaudia) Próba wytrzymałości – chłopcy na sygnał wykonują: 5 przysiadów, 5 pajaców, 5 wyskoków obunóż w górę, 5 pompek.

 

 ( Natalia)Próba mądrości  - chłopcy odgadują zagadki.

 

        (Dziewczynki czytają zagadki)

 

1.      Po jakich to ,,łąkach” możesz chodzić boso, są w naszych mieszkaniach i nie znają rosy? (KL. 0)

 

2.      By właził w drzewo w głowę go biją.A kiedy wejdzie trudno go wyjąć. (kl. I)

 

3.      Żelazną szosą koła go niosą.Czerwone światło wstrzyma go łatwo.(KL. II)

 

4.      Płócienny domek na polanie służy latem turystom za mieszkanie.(KL.III)

 

5.      Z daleka, z wysoka patrzy jedna, druga.Chociaż żadna nie ma oka, z góry na nas mruga. (KL. IV)

 

6.      Kwiatek na polu czerwienią płonie, a zapisany jest ,,hamaku” i ,,makaronie”.(KL. V)

 

7.      Jakie jest miasto w polskiej krainie.Co powinno płynąć, a nie płynie.(KL.VI)

 

         (Komisja  ustala wyniki poszczególnych prób kandydatów na „Super Chłopaka”)

 

6. Piosenka ,,Chłopaki nie płaczą”, którą śpiewa i gra na gitarzegimnazjalistka z kl. II a - Monika Kaczyńska.

 

7. Przewodnicząca  komisji  -następuje odczytanie nazwiska ucznia, który został „Super Chłopakiem” i wręczenie medalu- ,,Super Chłopak” oraz nagrody rzeczowej. Pozostali kandydaci otrzymują nagrody pocieszenia – słodycze.

 

8. Zapraszam  na scenę siedmiu nowych kandydatów do wyborów  na „Chłopca-Omnibusa”.

 

(Dziewczynki podchodzą do każdego z nich i przypinają im numerki od 1 do 7.)

 

          (Kandydaci odpowiadają po kolei na  zadane przez dziewczęta pytania, który chłopiec nie odpowie ten

          odchodzi z zabawy)

 

            Oto pytania:

 

1.      Jak nazywa się Twoja Pani? (kl.0)

2.      Jak nazywa się nauczyciel, który uczy Cię języka angielskiego? (kl. I)

3.      Jak nazywa się Dyrektor Twojej  szkoły?(KL. II)

4.      Jak nazywa się Twój Katecheta? (kl. III)

5.      Jak nazywa się Pani, która uczy Cię historii? (kl. IV)

6.      Jak nazywa się Pani, która pracuje w szkolnej bibliotece? (kl. V)

7.      Jak nazywa się Pani Pedagog, pracująca w naszej szkole? (kl. VI)

       

          1. Podaj nazwę miejscowości, w której mieszkasz. KL.0)   

         2. Uzupełnij tytuł książki „ Kubuś..........”(KL. I)

         3. Uzupełnij tytuł książki „ Szewczyk ......”(KL.II)

   4. Uzupełnij tytuł książki „Dzieci z........” (KL. III)

   5. Uzupełnij tytuł książki „Kajtkowe........” (KL. IV)

   6. Podaj autora noweli ,,Janko Muzykant”(KL. V)

 7. Podaj autora powieści ,,W pustyni i w puszczy” (kl. VI)

 

 

1. Wymień nazwy dwóch batonów czekoladowych.(kl. 0)

2. Wymień nazwy tygodnia. (kl. I)

3. Wymień nazwy miesięcy. (kl. II)

4. Jakie miasto jest stolicą Polski?(KL. III)

5. Podaj nazwę dzielnicy, w której znajduje się Twoja szkoła? (kl. IV)

6.  Kto jest patronem naszej szkoły? (kl. V)

7. Podaj nazwę naszej szkoły.(kl. VI)

 

(Zwycięzcy otrzymują medal –,,CHŁOPIEC-OMNIBUS” oraz nagrodę rzeczową,pozostali kandydaci -  nagrody pocieszenia, słodycze.

 

III.  (Prowadzące z podstawówki)    Dziś radę Wam dobrą damy,

bądźcie na co dzień dżentelmenami!

Dżentelmen-wszędzie jest mile widziany.

Nie przełazi przez parkany.

Przed robotą się nie wzdraga.

Tam, gdzie może ,to pomaga.

Pierwszy - kłania się znajomym.

Nie jest psotny i łakomy.

Mówi - proszę i dziękuję.

 

IV. (Konferansjerka – gimnazjalistka z II b, Aldona)

 

Na pewno znacie utwór „Świtezianka” A. Mickiewicza, ale w naszej wersji jeszcze jej nie słyszeliście.

 

(Skecz ,,Świtezianka” A. Mickiewicza – wersja uczniowska, zmodyfikowana. Wszystkie role odgrywają dziewczyny).

 

(Chłopiec i dziewczyna idą spacerem. On niesie kosz z prowiantem. Za nimi podążają dwie –narratorki). 

 

Narratorka I.(Martyna Bakuła, gimnazjalistka z II b do koleżanki z klasy, Renaty Bakuły, trącając ją łokciem).

 

Jakiż to chłopak piękny i młody

 

Narratorka II. (Renata)

 

Jakaż to obok dziewica

 

Narratorka I. (Martyna - ściszonym głosem, tajemniczo)

 

Brzegiem sinej Świtezi wody

Idą przy świetle Księżyca

 

(Młodzi rozkładają koc, urządzają piknik, częstują się z koszyka)

 

Narratorka II. (Renata)

 

Ona mu z kosza daje maliny

 

Narratorka I. (Martyna - z zazdrością)

 

A on jej kwiatki do wianka;

Pewnie kochankiem jest tej dziewczyny

 

Narratorka II. (Renata - z grymasem)

 

Pewnie to jego kochanka

 

Narratorka I. (Martyna)

 

Każdą noc prawie o jednej porze

Pod tym się schodzą modrzewiem.

Młody pracuje w tutejszym barze,

Kto jest dziewczyna?

 

Narratorka II. (Renata)

 

Ja nie wiem...

 

Chłopiec (Monika Kaczyńska z kl. II a gimnazjum do koleżanki z klasy, Magdaleny Cymek,  która gryzie baton)

 

Daj kawałek

 

Dziewczyna (Magda)

 

Wiesz, że dałabym Ci wszystko, tylko nie moje Prince Polo

  

Chłopiec (Monika - czule)

 

Powiedz mi, piękna, luba dziewczyno

Na co nam te tajemnice,

Czy przyjechałaś tu limuzyną?

Gdzie dom Twój? Kim są rodzice?

Zawsze po pracy, jak sarna płocha

Błądzisz po mieście w noc ciemną?

Zostań się lepiej z tym, co Cię kocha,

Zostań się, o luba, ze mną.

 

Dziewczyna (Magda - wzbraniając się)

 

Stój, nie tak prędko, hardy młokosie,

Pomnę, co mówił mój stary!

Słowicze dźwięki w mężczyzny głosie,

A w sercu lisie zamiary.

Więcej się Waszej obłudy boję,

Niż w zmienne ufam zapały.

Może bym prośby przyjęła Twoje,

Ale czy będziesz mnie stały?

(Rezolutnie)

Co masz mi do zaoferowania?

 

Chłopiec (Monika – odpowiada, śpiewając frag. piosenki zespołu „Perfect” i wywracając kieszenie)

 

Nie mogę Ci wiele dać,

Nie mogę Ci wiele dać,

Bo sam niewiele mam,

Nie mogę Ci wiele dać,

Nie mogę Ci wiele dać,

Przykro mi

 (Po chwili)

 Ale mą miłość do stóp Ci rzucam,

Dla Ciebie wygram z Gołotą

Dziewczyna (Magda)

 

A czyś jest pewny swego uczucia?...

 

Chłopiec (Monika - z przekonaniem)

 

 Pewnym jak nigdy dotąd

 (Odchodzą, patrząc sobie w oczy)

 

V.  (Konferansjerka – gimnazjalistka z II b Ewelina )

 

 Nie martwcie się chłopcy, każdy kiedyś dojrzewa, tak jak Franio z pewnego wierszyka.

 

VI. (Recytuje gimnazjalistka z II a, Marlena Wielechowska)

 

 „Franio był to chłopiec mały,

Ale tak bardzo nieśmiały,

Lubił widzieć u siostrzyczki,

Kiedy zdejmuje spódniczki,

Zaraz robił się niebieski,

I w oczach miał rzewne łezki,

Aż mówiła dobra niania:

„Żeby szlak nie trafił Frania”.

Albo się w kąpieli śmiała:

„Tobie by się żona zdała”

A on patrzył przestraszony,

Bo nie był uświadomiony.

Naradził się Tato z mamą,

I Babunia też to samo,

Że to już ostatnia pora,

Zawieźć Frania do doktora.

Doktor zaraz wziął trzy ruble,

I kazał go moczyć w kuble.

Powiedział, że to dziedziczne

Cierpienie psychofizyczne.

I, że mu to przejdzie z wiekiem

Jak będzie dużym człowiekiem.

 

VII. (Konferansjerka – Aldona)

 

Przeprowadziłyśmy sondę wśród dziewcząt z naszej szkoły na temat chłopców. Dziewczyny uważają... (informuje.)

(Na zakończenie)

Dziękujemy za uwagę. Zapraszamy wszystkich do wspólnej zabawy na dyskotece. Życzymy udanego wieczoru.

 

                                                                                                          Opracowanie:     

  mgr Marta Pabich i mgr Apolonia Domurad    

                                          (opiekunowie SU).

 


 

APEL

POŚWIĘCONY PAMIĘCI KSIĘDZA JERZEGO POPIEŁUSZKI

,,W 25 ROCZNICĘ ŚMIERCI PATRONA NASZEJ SZKOŁY”

 

 

Konferansjerki: Aldona Kordek i Ewelina Kowalska z II b gimnazjum,

uczeń – recytator: Natalia Podbielska z I a gimnazjum,

pieśń ,,Ojczyzno ma” – chór,

akompaniament – opiekun chóru, mgr Ryszard Kaczyński,

sprzęt nagłaśniający – Mariusz Gut z II b gimnazjum.

 

NARRATOR I.

 

25 lat temu, 19 października 1984 roku, ks. Jerzy Popiełuszko, duszpasterz ludzi pracy i legendarny kapelan Solidarności, został zamordowany przez funkcjonariuszy IV Departamentu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

 

NARRATOR II.

 

3 listopada 1984 r. odbył się w Warszawie, z udziałem setek tysięcy osób, jak powiedział kardynał Józef Glemp, „historyczny pogrzeb" Kapłana-Męczennika.

5 listopada tegoż roku papież Jan Paweł II powiedział do pielgrzymów polskich         w Rzymie:

Ja modlę się za Księdza Jerzego Popiełuszkę. Jeszcze bardziej modlę się o to, ażeby    z tej śmierci wyrosło dobro, tak jak z Krzyża - Zmartwychwstanie (...). Niech będzie ta śmierć źródłem nowego życia. A 23 października 1985 wyraził Ojciec Święty gorące życzenie, ażeby ta śmierć zawsze była odczytywana w sposób właściwy, żeby wymowa tej śmierci dla dziejów Narodu i Kościoła pozostała zawsze ta sama, zawsze tak samo przekonywująca i tak samo budująca (...).

NARRATOR I.

 

Dzisiejszy apel poświęcamy pamięci kapłana, który oddał życie za Boga i ojczyznę, za nasze życie.

 

NARRATOR II.

 

Wysłuchajmy zatem kilku wspomnień o księdzu Jerzym Popiełuszce.

 

 

 

NARRATOR I.

 

Biskup Władysław Miziołek, były rektor Warszawskiego Seminarium, tak wspominał zamordowanego Księdza, patrona naszej szkoły:

UCZEŃ.

Zastanawialiśmy się nieraz, co było przyczyną jego popularności i duszpasterskiego powodzenia. Nie był typem trybuna ludowego, nie był wielkim, porywającym mówcą, nie budował na nienawiści i podsycaniu namiętności. Tajemnica jego pociągającej mocy tkwiła   w miłości, z jaką podchodził do ludzi, w szczerej i bezinteresownej postawie w działalności duszpasterskiej (...).

NARRATOR II.

A oto wspomnienia  biskupa Zbigniewa Kraszewskiego, byłego wychowawcy seminaryjnego:

UCZEŃ.

Ks. Jerzy miał jeszcze jeden niezwykły talent. Skupiał wokół siebie nie tylko ludzi prostych, ale i wykształconych, a także tych, którzy mają specjalne zadania w społeczeństwie - artystów. Prosty ksiądz, drobny, potrafił za każ­dym razem, ile razy przemawiał do ludzi, budzić niesłychany entuzjazm. Nie mówił rzeczy rewelacyjnych. Cytował, co powiedziane było o­ngiś przez kardynała Stefana Wyszyńskiego, czy też Ojca Świętego Jana Pawła II,        a jednak to, co mówił, budziło podziw, szacunek, a nawet entuzjazm. Często przerywano mu oklaskami. Ks. Jerzy był człowiekiem oddanym Kościołowi i Ojczyźnie. Był człowiekiem, który mówił prawdę i nie bał się mówić prawdy. Przestrze­gał, że trzeba się tylko obawiać zdrady Chrystusa za trzydzieści srebrników jałowego spokoju.

NARRATOR I.

Dziwna ta polska ziemia, która w każdej epoce rodzi wciąż nowych wyznawców, ale     i męczenników.

Gdy w 1979 r. święciliśmy w Ojczyźnie jubileusz 900 - lecia męczeńskiej śmierci św. Stanisława, biskupa krakowskiego, Ojciec Święty mówił wówczas o Nim:

Męczennik Ładu Moralnego.

Rok 1982 był nam okazją do ucz­czenia św. Maksymiliana Kolbego, którego Jan Paweł II kanonizował i takim pięknym tytułem Go obdarzył:

Męczennik Miłości.

 

NARRATOR II.

Dziś myśl nasza krąży wokół zamordowanego ks. Popiełuszki. Niektórzy nazywają Go Męczennikiem Prawdy. Bo stróżował przy tej prawdzie, którą przyjął za swoją i której służył. Zabrano Mu za to życie, dokonując na Nim morderstwa.

W 1997 roku rozpoczął się proces beatyfikacyjny księdza Popiełuszki, który zmierza już ku końcowi.

NARRATOR I.

LECZ DUSZY ZABIĆ NIE MOGĄ… - te słowa powiedział świętej pamięci Ksiądz Jerzy Popiełuszko.

W 25 rocznicę Jego Męczeństwa oddajemy Mu hołd.

 

RECYTATOR - ,,Na pewną śmierć” - Mirosław Woźniak

 

Jechali, aby zabić, prawie się nie kryli,
stróże ładu są po to, by bezkarni byli.

Ład na sposób moskiewski, z nadania Stalina,
Lepiej równo giąć karki niż dla mrzonek ginąć.

Do bagażnika, szybciej, pałką pomożemy,
zanim dobro zwycięży, sznurami zwiążemy.

Los sam sobie obrałeś, mówiąc od ołtarza,
co każe Bóg wczorajszy, lecz zabrania władza.

Ci, którzy są nad nami, ręce mają białe,
znamy swoją robotę jak ty swój różaniec.

Co trzeba, zdeptaliśmy, wzięliśmy na stronę,
ty chcesz prostować zgięte, rozniecać zgaszone.

Lepiej było ci milczeć lub jechać do Rzymu,
teraz nikt się nie dowie, jak musiałeś zginąć.

Uląkłeś się zbyt późno i uciekać chciałeś,
a że sznur nam się ostał, to i ty zostałeś.

Teraz licz stacje męki, a gdy się dokona,
Nagrodę weźmiesz pewną, jak śmierć, którą skonasz.

Twoje ciało do Wisły tak jak kamień w wodę,
a i kamień dodamy na ostatnią drogę.

Porządni z nas Polacy, dobrzy komuniści,
szlam, muł i wodorosty na twe czoło czyste.

My nie pierwsi, ty także nie będziesz ostatni,
znajdą się inni żywi, będą inni martwi.

Duch dziejów, człowiek nowy i uczynne ramię:
pałka lub strzał w tył głowy, na słowa kaganiec.

W noc ciemną, w noc jesienną stanęli na tamie,
ciało przyjęła woda, dusza szła do raju.

 

 

 

NARRATOR II.

 

W hołdzie ks. Jerzemu Popiełuszce przypomnimy pieśń „Ojczyzno ma”, która  powstała w pierwszych tygodniach stanu wojennego. Gdy Ksiądz Jerzy poniósł męczeńską śmierć, powstała zwrotka czwarta.

 

CHÓR - „Ojczyzno ma”, słowa i muzyka: ks. Karol Dąbrowski


Ojczyzno ma,
tyle razy we krwi skąpana,
ach, jak wielka dziś twoja rana,
jakże długo cierpienie twe trwa.

Tyle razy pragnęłaś wolności,
tyle razy tłumił ją kat,
ale zawsze czynił to obcy,
a dziś brata zabija brat.

Ojczyzno ma…

Biały Orzeł znów skrępowany,
krwawy łańcuch zwisa u szpon,
lecz już wkrótce zostanie zerwany,
bo wolności uderzył dzwon!

Ojczyzno ma…

O Królowo Polskiej Korony,
wolność, pokój i miłość racz dać,
by ten naród boleśnie dręczony,
odtąd wiernie przy Tobie mógł trwać!

O, Matko ma,
Tyś Królową polskiego narodu,
Tyś wolnością w czasie niewoli
i nadzieją, gdy w sercach jej brak.

Ojczyzno ma…

Nowy ból przeszył serca Polaków,
Pasterz – Kapłan przelał swą krew,
abyś ty mógł żyć w wolnej Ojczyźnie,
bez cierpienia, bólu i krat.

Ojczyzno ma…

 

 

                                                                                                Opracowanie:

                                                                       mgr Marta Pabich i mgr Apolonia Domurad

                                                                                               (opiekunowie SU).        

 

 

 

SCENARIUSZ APELU POETYCKO – MUZYCZNEGO

„SPIESZMY SIĘ KOCHAĆ LUDZI,

TAK SZYBKO ODCHODZĄ …”

 

(Przygotowują ucz. kl. V szkoły podstawowej. Konferansjer – lider sekcji teatralnej SU, członek koła poetyckiego. Oprawa muzyczna – sekcja muzyczna SU).

 

1. KONFERANSJER  (Julita Drężek z kl. I a gimnazjum)

 

W jesienne dni listopadowe częściej odwiedzamy cmentarze, ale myśl o śmierci odsuwamy od siebie, tak jakby ona nie istniała. Tymczasem śmierć towarzyszy życiu. Każdego dnia ktoś umiera, ktoś odchodzi.

 

2. RECYTACJA: D. Wawiłow „Kwitną zniczami”(Kamil Cichy z kl. V SP).

 

Kwitną zniczami

ciemne chodniki.

Jesienne kwiaty,

błędne ogniki,

palą się znicze.

Dziesiątki, setki,

Tysiące zniczy…

Nikt ich nie zliczy.

Palą się znicze.

Przechodzą ludzie,

schylają głowy.

Wśród żółtych liści

listopadowych

palą się znicze

 

3. Piosenka ( Angelika Waśkiewicz z kl. V SP).

 

4. RECYTACJA: ,,Zaduszki” Pablo Barden (Natalia Jędrzejczyk z kl. V SP).


Przystań tu na chwilę.
Wchłoń cmentarną ciszę.
Czy usłyszysz także
to, co ja usłyszę ?
Czy zobaczysz mary
wokoło krążące ?
Wycisz serce swoje
i myśli cierpiące...

Tam na lewo córka
przy Matki swej grobie.
Widzisz ? Płynie ponad
katafalku progiem.
Wyciąga tęsknie dłonie
do główki dziecięcia.
Jeszcze raz ostatni !
Dotknąć ! - Bez szans wzięcia.

W głębi Starzec smutny
snuje widmo swoje...
Nie takim chciał zostać
wzgardzony spokojem.
Rząd lampek przyćmionych
odsłania obrazy.
Obok dusza Dziecka.
Płacze. Nadal marzy.

I nie widać straty
ciała z tego świata.
Jak to Boże robisz,
że to wszystko złatasz ?
O, widmo Dziewczyny !
Czy Anioł ? Czy Zmarła ?
Nadal szuka szczęścia,
choć życia - wyparła.

A przede mną widmo
Ojca, lecz młodszego.
Coś chce mówić do mnie,
lecz nie słyszę jego.
Wyciągam swe dłonie
do drżących, widmowych,
aby ogrzać, przycisnąć,
żarów dać kwantowych.

Wkoło tłum ogromny.
I martwi i żywi.
Złączeni, skupieni -
- i modlitwa z nimi.
Ja wiem, że to chwila...
Ile czasu mamy ?
Tych, co nas odwiedzą
razem powitamy...

 

5.  KONFERANSJER (Julita Drężek z kl. I a gimnazjum)

Odczuwamy nicość w sobie za każdym razem, kiedy opuszczają nas na zawsze nasi szkolni koledzy, przyjaciele, członkowie naszych rodzin. Bez nich naprawdę trudno jest żyć.   W naszym życiu zostanie już tylko pustka, którą możemy wypełnić jedynie naszym szacunkiem i wieczną pamięcią.

Ich pamięci  poświęcamy ten apel, mając w sercach i umysłach wyraźnie zapisaną prawdę, że w każdej sekundzie dla wielu „koniec staje się już”.

 

6. RECYTACJA: M. Pawlikowska – Jasnorzewska „Ja” (Piotr Brzózka z kl. V SP).

Było raz dziecko zabawne i grube.
Umarło. Nie ma go nigdzie.
Biegało po domu, krzyczało.
Są jeszcze jego fotografie w salonie.
Aż śmiać się i istnieć przestało,
i nikt się nie zdziwił tej krzywdzie,
choć było tak kochane i rozpieszczone.

Gdy z domu powoli znikało,
obyło się jakoś bez płaczu i pisku.
Zabawki, sukienki,
niepotrzebne pamiątki zalegają poddasze.
Mama nieraz i do późnej nocy
czuwała nad jego kołyską,
a jednak dzisiaj,
gdy je wspomina -- nie płacze.

 

 

7. KONFERANSJER (Julita Drężek z kl. I a gimnazjum)

 

Często dla innych ludzi jesteśmy niedobrzy: dokuczamy, plotkujemy, złościmy się, obgadujemy ich, sprawiamy przykrość, zadajemy rany…ale nigdy nie myślimy o tym, że czasem może być za późno, by naprawić krzywdy wyrządzone drugiemu człowiekowi.

( Z podkładem muzycznym): Jesteśmy tu po to, aby sobie wzajemnie pomagać.

Najważniejszym prawem jest miłość!

 

8. RECYTACJA: Żal - Jan Twardowski (Angelika Waśkiewicz z kl. V SP).

 

Żal że się za mało kochało
że się myślało o sobie
że się już nie zdążyło
że było za późno

choćby się teraz pobiegło
w przedpokoju szurało
niosło serce osobne
w telefonie szukało
słuchem szerszym od słowa

choćby się spokorniało
głupią minę stroiło
jak lew na muszce

choćby się chciało ostrzec
że pogoda niestała
bo tęcza zbyt czerwona
a sól zwilgotniała

choćby się chciało pomóc
własną gębą podmuchać
w rosół za słony

wszystko już potem za mało
choćby się łzy wypłakało
nagie niepewne

 

 

9. KONFERANSJER (Julita Drężek z kl. I a gimnazjum)

 

Czy człowiek umierając odchodzi naprawdę? W głębi serca wierzymy, że nie. Pozostają po nim nasze wspomnienia. Umarli mimo wszystko żyją! My przecież pamiętamy     o ich radościach i smutkach, kłopotach i sukcesach. Nie zapominamy myśli, słów, łęków   i miłości, które były udziałem naszych bliskich.

 

10. RECYTACJA: Cząstka serca - Pablo Barden (Karolina Wójcik z kl. V SP).


...Zerwany kwiat umiera podobnie...
Żywe barwy pokrywa mgła czasu,
ale patrząc, sięgamy wspomnień
a klepisko ma wymiar atłasu.

Czym jest ciało - co spłonie lub zniknie ?
Czym są stroje - co pójdą na śmietnik ?
To, że dusza odchodzi jest przykre
i nie zwróci nam tego pamiętnik...

Jeśli komuś dałeś część serca,
to odchodząc tę cząstkę zabiera !
W naszym ciele rany wywierca -
- wiecznym ogniem je poniewiera...

 

11. Piosenka (Ewelina Trzcińska z kl. VI SP).

 

12. RECYTACJA: J. Twardowski „O nieobecnych” (Klaudia Puławska z kl. V SP).

 

Myślała, że został już tylko na fotografii

z twarzą bez oddechu

Tymczasem był w każdej chwili

kiedy zapalała światło

nakrywała do stołu w świecie w tak małym

w którym jest już wszystko

tłumaczył

że wieczność jest tylko jedna

że już są razem chociaż się nie widzą

że miałby ochotę nagadać jej serdecznie

choćby w przedpokoju ciepłym od ubrań

przecież tylko nieobecni są najbliżej

 

13. Narrator (Julita Drężek z kl. I a gimnazjum).

Naszym moralnym obowiązkiem jest ocalić pamięć o tych, którzy odeszli. Nie zapominajmy o dziadkach, o nieżyjących już nauczycielach, którzy wprowadzali nas w sekrety tego świata a także o tych, którzy przelali krew za wolność.

 

14. RECYTACJA: M. Buczkówna „Jest Bóg. Pożegnanie babci”

(Tobiasz Rolka z kl. V SP).

 

- Gdzie jest moja babcia droga?

- Odeszła do Pana Boga

- Gdzie babcia się podziała?

Jest zima – a w szafie jej kożuch!

I butów nie zabrała?

Jest dziesięć stopni mrozu!

- Nie wróci. I nic jej nie trzeba.

To Pan Bóg ją wziął do siebie.

Na zawsze odeszła – do nieba

- A czy ciepło jest jej w niebie?

 

15. KONFERANSJER (Julita Drężek z kl. I a gimnazjum)

 

Śmierć towarzyszy życiu. Nie wolno udawać, że tego tematu nie ma. Tylko wtedy, gdy uświadomimy sobie, że śmierć jest naturalną częścią naszego życia, będziemy mogli – póki jeszcze czas – okazać najbliższym trochę serca.

Cieszmy się z życia i szanujmy je. Nie narażajmy siebie i innych na niebezpieczeństwa. Nie traćmy życia na sprawianie drugiemu człowiekowi przykrości. Pomagajmy bliźnim. Doceniajmy rodziców, przyjaciół i wszystkich pozostałych ludzi kroczących z nami krótką drogą życia. Starajmy się, aby i nas ktoś zachował w sercu.

 

16. Piosenka - J. Twardowski „Spieszmy się kochać ludzi…”(Monika Kaczyńska z kl. II a gimnazjum).

 

 

 

                                                                      Opracowały:

        mgr Marta Pabich i mgr Apolonia Domurad.

                                                                                                           (opiekunowie SU)

 

 

 

 

 

Scenariusz uroczystości z okazji Dnia Kobiet: "Baby, ach te baby"

 

 

PROWADZĄCY:

Dzień dobry! Witam Państwa , Drogie Panie i Szanownych Panów,
Dziś obchodzimy Dzień Kobiet – czyli święto żeńskiej części globu ziemskiego. Zanim przejdziemy do życzeń, spróbujmy najpierw dowiedzieć się co oznacza słowo KOBIETA.
O wykład poproszę pana profesora Alfreda Gryzipiórka.

PROFESOR:

Dzień dobry! Powitam Państwa przysłowiem starożytnych Rosjan: ”Gość w dom, koniom lżej, do póki się ucho nie urwie, przed zachodem słońca”, nie, to było jakoś inaczej. Już szukam definicji słowa KOBIETA.O jest...!


KOBIETA – osoba płci żeńskiej, powstała z żebra niejakiego Adama. Składa się z głowy, tułowia i kończyn. Jej najsilniej rozbudowanym organem jest serce – kosztem intelektu. Jest dziwną istotą, która bez przerwy płacze bez względu na okoliczności: raz ze szczęścia, innym razem z rozpaczy. Kobieta ma silnie rozwiniętą potrzebę mówienia – potrafi mówić 24 godziny na dobę o znajomych, przyjaciółce, koleżance, kosmetykach, strojach, piesku cioci Hesi itd. Wśród kobiet można wyróżnić różne typy i rodzaje. Poproszę teraz moją asystentkę Józefę Kajet o dokonanie prezentacji.

ASYSTENTKA:

Witam Państwa! Przed nami typ

SPORTSMENKI – uwielbia sporty wyczynowe, biega, skacze na bandżi, uprawia wspinaczkę górską. Jest zdobywczynią wielu nagród i pucharów. Musi być najlepsza, nie znosi niezdrowej konkurencji, zawsze gra fair play. Jej strojem na wszystkie okazje jest dres oraz ulubiona koszulka z nadrukiem drużyny piłkarskiej.


KOKIETKA – przyciąga uwagę obcisłymi dżinsami i koszulką odsłaniającą pępek. Nosi buty na wysokim obcasie, często trzepoce umalowanymi rzęsami i prezentuje nowy lakier na paznokciach. Jej ulubionym tematem rozmów jest wyprzedaż w sklepie kosmetycznym.
Słucha Enrique Iglesiasa i Ich Troje.


KUMPELA – potocznie dresiara – nosi luźno dopasowane stroje, częściej przebywa w towarzystwie mężczyzn niż kobiet. Lubi rozmawiać o samochodach, komputerach i skokach Adama Małysza. Nie używa kosmetyków z wyjątkiem mydła rumiankowego. Często służy radą płci brzydkiej – „jak zdobyć atrakcyjną koleżankę”. Lubi ciemne stroje, nosi koszulkę z godłem Nirwany, słucha tylko ..........(wpisać nazwę zespołu).


ZDOLNA DZIEWUSZKA – zawsze chętna do pomocy nauczycielom, podleje kwiaty, posprząta, przyniesie dziennik. Często cierpi na bóle w stawie barkowym od częstego zgłaszania się. Jej strój składa się z białych pończoszek, mundurka i spódniczki w kolanko. Włosy zawsze zaczesane w modne warkoczyki. Jest przyjaźnie nastawiona do otoczenia, z jej pomocy można korzystać na sprawdzianach i klasówkach.


FEMINISTKA – chodzi tylko w spodniach, nosi krótko ostrzyżone włosy, które odzwierciedlają wewnętrzny bunt przeciwko wszystkiemu, co kojarzy się z kobiecością. Uważa, iż mężczyźni są ubocznym produktem ewolucji. Nie odzywa się do płci brzydkiej, rozmawia tylko z zaufaną psiapsiółką.

PROWADZĄCY:
Dziękujemy bardzo panie profesorze za tak dokładny opis KOBIETY i ich typów. Mam nadzieję, że wykład pana Gryzipiórka uświadomił Państwu ogromną różnorodność, która panuje w szeregach pięknej części naszego globu. Mężczyzna i kobieta to dwie różne istoty – odmienne od siebie jak dzień i noc, księżyc i słońce, czy Adam i Ewa. Już para rodem z raju uświadomiła nam różnice w odbiorze rzeczywistości. Przypomnijmy sobie jak to było:

 


(Wchodzi Adam ubrany w krótkie spodenki owinięte cętkowaną chustą, na szyi ma kościane naszyjniki, włosy natapirowane z przyklejoną kością z tektury. Mówi na zmianę z Ewą przechadzając się po scenie. Ewa ubrana w kolorową sukienkę, włosy rozpuszczone, wieniec z kwiatów bibuły na szyi, kwiaty we włosach. Początkowo, gdy Adam mówi, to jej nie widać, ponieważ jest okryta prześcieradłem. W trakcie monologu Adama wstaje powoli co symbolizuje narodziny kobiety).

Wybrane fragmenty z „Pamiętnika Adama i Ewy ” Marka Twaina:

ADAM:
To nowe stworzenie o długich włosach ciągle staje mi na drodze. Czatuje wciąż w pobliżu i podąża moimi śladami. Nie lubię tego: nie przywykłem do towarzystwa. Wolałbym, aby przebywało wśród innych zwierząt.... Chmurno dzisiaj, wiatr wieje ze wschodu.
Będziemy mieli deszcz.. My? Skąd wziąłem to słowo? Już sobie przypominam. Nowe stworzenie go używa.

EWA:
Żyję już prawie dzień. Zjawiłam się wczoraj(...) Czuję się jak Eksperyment(...) Jestem Eksperymentem i niczym więcej.
Wczoraj po południu szłam śladami drugiego Eksperymentu, aby przekonać się czego on szuka.(...)
Przypuszczam, że jest mężczyzną. (...) Czuję, że budzi we mnie większe zaciekawienie niż inne płazy. Chyba jest płazem.

PROWADZĄCY I:
Tak było w przeszłości. Tak wyglądały problemy pierwszej kobiety i pierwszego mężczyzny!


PROWADZĄCY II:
Nim przejdziemy dalej, pora na chwilę muzyki.


PROWADZĄCY I:
Oto nasz numer jeden na liście przebojów niebiańskiego radia „Eden”!


( piosenka Edyty Górniak pt . „To nie ja byłam Ewą”)

PROWADZĄCY II:
Wszyscy z pewnością znają oświeceniową „Żonę modną”. Kobietę, która zniszczyła majątek i życie pana Piotra.

PROWADZĄCY I:
Proponujemy się teraz przenieść się do XVIII wiecznej Polski i porównać ówczesne kobiety z dzisiejszymi.
PROWADZĄCY II:
Zapraszamy!!!

ZNAJOMY:
A ponieważ dostałeś coś tak drogo cenił.
Winszuję, panie Pietrze, żeś się już ożenił!
PIOTR:
Bóg zapłać.

ZNAJOMY:
Cóż to znaczy? Ozięble dziękujesz,
Alboż to szczęścia jeszcze swego nie pojmujesz?
Czyliż się już sprzykrzyły małżeńskie ogniwa?


PIOTR:
Nie ze wszystkim; luboć to zazwyczaj tak bywa,
Pierwsze czasy cukrowe.


ZNAJOMY:
Toś pewnie w goryczy?


PIOTR:
Jeszczeć!

ZNAJOMY:
Bracie, trzymaj więc, coś dostał w zdobyczy!
Trzymaj skromnie, cierpliwie, a milcz tak jak drudzy,
Co to swoich małżonek uniżeni słudzy,
Z tytułu ichmościowie, dla oka dobrani,
A jejmość tylko w domu rządczyna i pani.
Pewnie może i twoja?


PIOTR:
Ma talenta śliczne:
Wziąłem po niej w posagu cztery wsie dziedziczne,
Piękna, grzeczna, rozumna.


ZNAJOMY:
Tym lepiej.


PIOTR:
Tym gorzej.
Wszystko to na złe wyszło i zgubi nas wsporzej;
Piękność, talent wielkie są zaszczyty niewieście,
Cóż po tym, kiedy była wychowana w mieście.


ZNAJOMY:
Alboż to miasto psuje?


PIOTR:
A któż wątpić może?
Bogdaj to żonka ze wsi!


ZNAJOMY:
A z miasta?


PIOTR:
Broń Boże!
Źlem tuszył, skorom moją pierwszy raz zobaczył,
Ale żem to, co postrzegł, na dobre tłumaczył,
Wdawszy się już, a nie chcąc dla damy ohydy,
Wiejski Tyrsys wdychałem do mojej Filidy.
Dziwne były jej gusta i misterne wdzięki,
A nim przyszło do ślubu i dania mi ręki,
Szliśmy drogą romansów, a czym się uśmiechał,
Czym się skarżył, czy milczał, czy mówił, czy wzdychał,
Widziałem, żem niedobrze udawał aktora.
Wyjeżdżamy do domu. Jejmość w złych humorach:

ŻONA:
Czym pojedziem?


PIOTR:
Karetą!


ŻONA:
A nie na resorach?


PIOTR:
Daliż ja po resory. Szczęściem kasztelanic,
Co karetę angielską sprowadził z zagranic,
Zgrał się co do szeląga. Kupiłem. Czas siadać.
Jejmość słaba. Więc podróż musimy odkładać.
Zdrowsza jejmość, zajeżdża angielska kareta.
Siada jejmość, a przy niej suczka faworyta.
Kładą skrzynki, skrzyneczki, woreczki i paczki,
Te od wódek pachnących, tamte od tabaczki,
Niosą pudło kornetów, jakiś kosz na fanty;
W jednej klatce kanarek, co śpiewa kuranty,
W drugiej sroka, dla ptaków jedzenie w garnuszku,
Dalej kotka z kocięty i mysz na łańcuszku.
Chcę siadać, nie masz miejsca: żeby nie zwlec drogi,
Wziąłęm klatkę pod pachę , a suczkę na nogi.
Wyjeżdżamy szczęśliwie, jejmość siedzi smutna,
Ja milczę, sroka tylko wrzeszczy rezolutna.
Przerwała jejmość myśli:


ŻONA:
Masz waćpan kucharza?


PIOTR:
Mam, moje serce.
ŻONA:
A pfe! Koncept z kalendarza,
Moje serce! Proszę się tych prostactw oduczyć!


PIOTR:
Zamilkłem. Trudno mówić, a dopieroż mruczyć.
Więc milczę. Jejmość znowu pyta.


ŻONA:
Masz waćpan stangreta?


PIOTR:
Wszak nas wiezie.


ŻONA:
To furman. Trzeba od parady
Mieć inszego. Kucharza dla jakiej sąsiady
Możesz waćpan ustąpić.


PIOTR:
Dobry.


ŻONA:
Skąd?


PIOTR:
Poddany.

ŻONA:
To musi być zapewne nieoszacowany,
Musi dobrze przypiekać reczuszki, łazanki,
Do gustu pani wojskiej, panny podstolanki.
Ustąp go waćpan; przyjmą pana Matyjasz,
Może go i ksiądz pleban użyć do kiermasza.


PIOTR:
Już od kilku niedziel zbytkujem i siedziem.
Już... ale dobrze mi tak, choć frasunek bodzie,
Cóż mam czynić? Próżny żal, jak mówią, po szkodzie.


PROWADZĄCY I:
Tak, to portret kobiety opisany przez Ignacego Krasickiego.


PROWADZĄCY II:
Jednak zanim przejdziemy do kolejnej scenki, pora na chwilę muzyki.


PROWADZĄCY II:
Przed państwem zespół „CZUŁA BUŁA” w piosence: „Gdy cię nie widzę”
(trzech panów ubranych w czarne skórzane kurtki, okulary na oczach, czarne podkoszulki. Każdy trzyma w ręce białą laskę. Towarzyszy im chórek dziewcząt ubranych w spódnice z białej bibuły)

PROWADZĄCY I:
Dziękujemy za występ, witam następnego uczestnika.
A oto Zosia – bohaterka „Dziadów”, muza i natchnienie Kazika.

(Pojawia się Zosia w potarganych włosach, z wiankiem z kwiatów, białej bluzce i kolorowej spódnicy. W ręce ma zieloną gałązkę .Pod oczami rozmazany tusz.
Zosi towarzyszy chór duchów, który śpiewa):

Na głowie kwietny ma wianek,
W ręku zielony badylek,
A przed nią bieży baranek, 2x
A nad nią lata motylek.

PROWADZĄCY II:
Tej pani już dziękujemy! Przejdziemy teraz do wzoru kobiety z późniejszych epok.

PROWADZĄCY I:
Witamy w latach 70-ątych XXI w. Ludzie w szalonych latach siedemdziesiątych
byli wyzwoleni – wolni od zakazów i nakazów. Przed państwem znany zespół ABBA!
Piosenki tej grupy wywarły ogromny wpływ na żeńską część młodzieży. Powitajmy
oklaskami nasze gwiazdy!!!

 

Zespół ABBA

 


PROWADZĄCY II:
Kobieta zawsze była obiektem westchnień płci brzydkiej. Często pisano wiersze o kobietach i dla kobiet.

PROWADZĄCY I:
Zapraszamy więc wszystkie Panie do wysłuchania wierszy w wykonaniu naszych kolegów.


Wiersze o kobietach i miłości


PROWADZĄCY II:
Nasz krótki program dobiega końca, więc chcielibyśmy złożyć Wam, drogie Panie, najserdeczniejsze życzenia: zdrowia, szczęścia, pomyślności i spełnienia marzeń.

PROWADZĄCY I:
Oraz tego, aby każdy kolejny dzień był lepszy i niósł ze sobą wiarę
oraz nadzieję na lepsze jutro.
PROWADZĄCY I i PROWADZĄCY II :
Tego życzymy z całego serca.

Na zakończenie panowie wręczają paniom kwiaty.


Piosenka R. Gawlińskiego „Baśka”


 

                                                               Opracowanie :

mgr Marta Pabich i mgr Apolonia Domurad.

 

 

 

 

Spektakl „Dziady cz. II “A. Mickiewicza.


 

NARRATOR I.

Dziady wileńsko-kowieńskie, czyli II i IV cz. Dziadów, powstały w bardzo trudnym dla Adama Mickiewicza okresie życia. Po ukończeniu studiów na Uniwersytecie Wileńskim poeta zmuszony był objąć stanowisko nauczyciela w szkole i został wówczas skierowany do Kowna.

Kowno – miasto małe, ubogie w życie kulturalne było tak różne od oferującego pełnię intelektualnych i kulturalnych doznań Wilna, że Mickiewicz poczuł się tam bardzo osamotniony. Wyjazd z Wilna oznaczał także opuszczenie przyjaciół z Towarzystwa Filomatów i pracę nauczycielską, która nie przynosiła poecie satysfakcji.

Lato 1820 r. to początek wielkiej miłości do Maryli Wereszczakówny, już wówczas narzeczonej hrabiego Wawrzyńca Puttkamera. Poeta bywał w jej rodzinnym majątku             w Tuhanowiczach i pokochał dziewczynę miłością idealną. Ta jednak w lutym 1821 r. wyszła za mąż za arystokratę i bogacza, z którym trudno było konkurować biednemu nauczycielowi kowieńskiemu.

Ciężką emocjonalnie sytuację poety pogorszyła bolesna wieść o śmierci matki. Ucieczką stały się dla Mickiewicza lektury. Czytał Schillera, Goethego, Byrona – książki, których bohaterami byli ludzie samotni, cierpiący, odizolowani od otoczenia, przeżywający nieszczęśliwą miłość, bohaterowie bliscy poecie, bowiem Mickiewicz znalazł się podobnych okolicznościach życiowych.

W tym ciężkim okresie zaczyna właśnie pracę nad II częścią Dziadów, a później także nad kolejną, IV częścią Dziadów. W związku z tym, że powstawały one w czasie pobytu poety w Wilnie i w Kownie, określa się je także jako Dziady wileńsko-kowieńskie. Obie części ukazały się w 1823 r. w Wilnie w II tomie Poezyj, obok powieści poetyckiej Grażyna. Poprzedzone zostały dedykacyjnym wierszem Upiór oraz przedmową autora wyjaśniającą znaczenie obrzędu Dziadów. Z przedmowy dowiadujemy się, że Mickiewicz sięga w swoim utworze do ludowych wierzeń, w których świat żywych współistnieje ze światem umarłych     i pokazuje tajemniczy pogański obrzęd – obchodzoną na terenach Litwy, Białorusi                     i wschodnich kresach Polski uroczystość Dziadów, zwaną „ucztą kozła”. Dziady obchodzono na cmentarzach, zazwyczaj w wigilię Wszystkich Świętych, przygotowując ucztę złożoną      z ,,rozmaitego trunków, owoców” i wywołując dusze nieboszczyków. Próbowano w ten sposób ulżyć niedoli duchów, które nie mogły zaznać pośmiertnego spokoju.

 

NARRATOR II.      

 

Serdecznie zapraszamy Panią Dyrektor, Wychowawców oraz Gimnazjalistów do obejrzenia fragmentu Dziadów w wykonaniu uczniów klasy II b, fragmentu, w którym Guślarz, zapalając garść kądzieli, przywołuje pierwszą grupę duchów – duchy lekkie, czyli te, które na ziemi, niczym ta spalona przed chwilą garstka kądzieli, „zabłysły” i zaraz „spłonęły”. Grupę tę reprezentują duchy dwójki dzieci – Józia i Rózi, które pojawiają się pod sklepieniem kaplicy w postaci aniołków. Dzieci te za życia nie zaznały w ogóle smutku i goryczy i z tego powodu teraz są nieszczęśliwe. Mówią, że i teraz mogą robić, co tylko zechcą, że mają wszystkiego pod dostatkiem. Żalą się jednak, że nie są szczęśliwe, pomimo tego, co mają, ponieważ droga do nieba jest dla nich zamknięta. By się tam dostać, dzieci nie potrzebują oferowanych przez Guślarza słodyczy i owoców – to właśnie przez nadmiar słodyczy              i beztroski na ziemi są teraz nieszczęśliwe. Jedyne więc, o co proszą, to dwa ziarenka gorczycy, które będąc dla nich syntezą ziemskich trosk i kłopotów, umożliwią im wejście do nieba.

Doznanie czegoś przykrego jest bowiem w życiu niezbędne, dzieci przypominają        o tym zgromadzonym, wygłaszając następującą przestrogę:

 

Bo słuchajcie i zważcie u siebie,
Że według Bożego rozkazu:
Kto nie doznał goryczy ni razu,
Ten nie dozna słodyczy w niebie.

 

Tak więc pierwsze z duchów, które pojawiły się na obrzędzie Dziadów, akcentują wartość cierpienia. Przykład dzieci pokazuje bowiem, że nie można spędzić życia jedynie na zabawie i przyjemnościach, że trzeba poznać zło, aby móc później doświadczyć dobra. Na szczęście dzieciom można pomóc – opuszczając Dziady z ziarenkami gorczycy, trafią do nieba.

 

Scenografię przedstawienia stanowi wnętrze kaplicy. Na ścianach wiszą szare papiery z namalowanymi fragmentami ścian kaplicy cmentarnej, zasłonięte okna. Na środku pomieszczenia stoi duża czara, a w środku zapalona lampka, lampion lub coś podobnego, ale bezpiecznego. Pod ścianą zaś znajduje się ława, na której leży jedzenie i dary dla duchów: pączki, ciasto, mleko, owoce.

W  inscenizacji użyto bardzo oszczędnych środków akustycznych – są nimi jedynie gong i werble.

Postacie ubrane zgodnie z rolami, jakie pełnią. I tak - wieśniacy mają na sobie płachty, kobiety - chusty na głowie, mężczyźni trzymają grabie, widły.  Aniołki - białe, zwiewne szaty, mogą mieć doczepione skrzydełka.

Światło powinno być przyćmione. W najjaśniejszym miejscu - Guślarz, na środku sceny, wokół niego zaś gromadzą się wieśniacy. Guślarz ubrany w długą, ciemną zwiewną szatę, w rękach trzyma krzyż.  

Występ rozpoczyna się trzema gongami, przy wtórze których wchodzą na scenę postacie biorące udział w przedstawieniu.

 

 

/ potęgujący głos werbli/

 

CHÓR

 

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,

Co to będzie, co to będzie?

 

/ staje nad czarą, w której płonie lampka i wykonuje magiczne ruchy/

 

GUŚLARZ


Zamknijcie drzwi od kaplicy
I stańcie dokoła trumny;
Żadnej lampy, żadnej świecy,
W oknach zawieście całuny.
Niech księżyca jasność blada
Szczelinami tu nie wpada.
Tylko żwawo, tylko śmiało.

 

STARZEC

 

/występuje z ciżby wieśniaków/

 

Jak kazałeś, tak się stało.

 

/ potęgujący głos werbli/

 

CHÓR


Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,
Co to będzie, co to będzie?

 

/unosząc do góry ręce, patetycznie/

 

GUŚLARZ


Czyścowe duszeczki!
W jakiejkolwiek świata stronie:
Czyli która w smole płonie,
Czyli marznie na dnie rzeczki,
Czyli dla dotkliwszej kary
W surowym wszczepiona drewnie,
Gdy ją w piecu gryzą żary,
I piszczy, i płacze rzewnie;
Każda spieszcie do gromady!
Gromada niech się tu zbierze!
Oto obchodzimy Dziady!
Zstępujcie w święty przybytek;
Jest jałmużna, są pacierze,
I jedzenie, i napitek.

 

/ głos werbli/

 

CHÓR


Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,
Co to będzie, co to będzie?

 

/ staje nad czarą, w której płonie lampka i wykonuje magiczne ruchy/

 

GUŚLARZ


Podajcie mi garść kądzieli,

 

/z ciżby chłopów wychodzi starucha która podaje mu kądziel/


Zapalam ją; /zapala/wy z pośpiechem,
Skoro płomyk w górę strzeli,
Pędźcie go z lekkim oddechem.

 

/wszyscy z chóru dmuchają/

 

O tak, o tak, daléj, daléj,
Niech się na powietrzu spali.

 

/ głos werbli/

 

CHÓR


Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,
Co to będzie, co to będzie?

 

/wykonuje magiczne ruchy nad czarą/

 

GUŚLARZ


Naprzód wy z lekkimi duchy,
Coście śród tego padołu
Ciemnoty i zawieruchy,
Nędzy, płaczu i mozołu
Zabłysnęli i spłonęli
Jako ta garstka kądzieli.
Kto z was wietrznym błądzi szlakiem,
W niebieskie nie wzleciał bramy,
Tego lekkim, jasnym znakiem
Przyzywamy, zaklinamy.

 

/ głos werbli/

 

CHÓR


Mówcie, komu czego braknie,
Kto z was pragnie, kto z was łaknie.

 

/pokazuje w górę palcem/

 

GUŚLARZ


Patrzcie, ach, patrzcie do góry,
Cóż tam pod sklepieniem świeci?

 

/wieśniacy rozglądają się do góry udając przestraszonych/

 

Oto złocistym pióry
Trzepioce się dwoje dzieci.
Jak listek z listkiem w powiewie,
Kręcą się pod cerkwi wierzchołkiem;
Jak gołąbek z gołąbkiem na drzewie,
Jak aniołek igra z aniołkiem.

 

GUŚLARZ I STARZEC


Jak listek z listkiem w powiewie,
Kręcą się pod cerkwi wierzchołkiem;
Jak gołąbek z gołąbkiem na drzewie,
Tak aniołek igra z aniołkiem.

 

/aniołek wychodzi z cienia i staje w świetle, podchodzi do ciżby wieśniaków/

 

ANIOŁEK


(do jednej z wieśniaczek)


Do mamy lecim, do mamy.
Cóż to, mamo, nie znasz Józia?
Ja to Józio, ja ten samy,
A to siostra moja Rózia.

 

/Rózia również wychodzi z cienia i staje koło brata/


My teraz w raju latamy,
Tam nam lepiej niż u mamy.
Patrz, jakie główki w promieniu,
Ubiór z jutrzenki światełka,
A na oboim ramieniu
Jak u motylków skrzydełka.
W raju wszystkiego dostatek,
Co dzień to inna zabawka:
Gdzie stąpim, wypływa trawka,
Gdzie dotkniem, rozkwita kwiatek.
Lecz choć wszystkiego dostatek,
Dręczy nas nuda i trwoga.
Ach, mamo, dla twoich dziatek
Zamknięta do nieba droga!

 

/głos werbli/

 

CHÓR


Lecz choć wszystkiego dostatek,
Dręczy ich nuda i trwoga.
Ach, mamo, dla twoich dziatek
Zamknięta do nieba droga!

 

/zwracając się do dzieci/

 

GUŚLARZ


Czego potrzebujesz, duszeczko,
Żeby się dostać do nieba?
Czy prosisz o chwałę Boga?
Czyli o przysmaczek słodki?

 

/wskazując na ławę pod ścianą, na której stoją dary dla duchów/


Są tu pączki, ciasta, mleczko
I owoce, i jagodki.
Czego potrzebujesz, duszeczko;
Żeby się dostać do nieba?

 

ANIOŁEK


Nic nam, nic nam nie potrzeba.
Zbytkiem słodyczy na ziemi
Jesteśmy nieszczęśliwemi.
Ach, ja w mojem życiu całem
Nic gorzkiego nie doznałem.
Pieszczoty, łakotki, swawole,
A co zrobię, wszystko caca.
Śpiewać, skakać, wybiec w pole,
Urwać kwiatków dla Rozalki,
Oto była moja praca,
A jej praca stroić lalki.
Przylatujemy na Dziady
Nie dla modłów i biesiady,
Niepotrzebna msza ofiarna;
Nie o pączki, mleczka, chrusty,-
Prosim gorczycy dwa ziarna;
A ta usługa tak marna
Stanie za wszystkie odpusty.
Bo słuchajcie i zważcie u siebie,
Że według Bożego rozkazu:
Kto nie doznał goryczy ni razu,
Ten nie dozna słodyczy w niebie.

 

/głos werbli/

 

CHÓR


Bo słuchajmy i zważmy u siebie,
Że według Bożego rozkazu:
Kto nie doznał goryczy ni razu,
Ten nie dozna słodyczy w niebie. 

 

GUŚLARZ


Aniołku, duszeczko!
Czego chciałeś, macie obie.
To ziarneczko, to ziarneczko,

 

/wręcza Józiowi ziarnka/


Teraz z Bogiem idźcie sobie.
A kto prośby nie posłucha,

/żegna się/
W imię Ojca, Syna, Ducha.

 

/unosi do góry krzyż/


Widzicie Pański krzyż?
Nie chcecie jadła, napoju,
Zostawcież nas w pokoju!
A kysz, a kysz!

 

 /głos werbli/

 

CHÓR


A kto prośby nie posłucha,

 

/wszyscy się żegnają/


W imię Ojca, Syna, Ducha.
Widzicie Pański krzyż?
Nie chcecie jadła, napoju,
Zostawcież nas w pokoju;
A kysz, a kysz!

 

(Widmo znika)

 

 

                                                                                     Opracowanie:

                                                                                                 mgr Apolonia Domurad

                                                                                  (opiekun koła polonistycznego i SU),

                                                                                  mgr Marta Pabich

(opiekun SU)

 

 

 

 

SCENARIUSZ MIKOŁAJEK

dla uczniów klas  I –III szkoły podstawowej i OP

Zespołu Szkół im. Ks. Jerzego Popiełuszki w Wachu .

 

(Przygotowują uczniowie kl. VI szkoły podstawowej, członkowie koła polonistycznego i sekcji teatralnej SU; oprawa muzyczna – członkowie sekcji muzycznej; prowadzi – Natalia Gutowska. W roli Mikołaja – Mariusz Przybyłowski z kl. III a gimnazjum– zastępca przewodniczącej SU).

 

KONFERANSJER (Natalia)

 

            Witam serdecznie Panią Dyrektor, Wychowawców oraz Wszystkie Dzieci.

Drogie Dzieci, właśnie przed chwilą otrzymałam ważną wiadomość od wysłanników Mikołaja, którzy są w drodze do naszej szkoły.

 

(Dzwoni telefon. Natalia odbiera i....)

 

Halo! Tak... Dzieci... Tak... są, w świetlicy szkolnej. Czekamy....

 

(Wchodzą dzieci przebrane są za pomocników Mikołaja.  Mają czerwone stroje i czerwone czapeczki. W tle muzyka).

 

Dziecko I. (Klaudia)

 

Dzień dobry dzieci ! Jesteśmy wysłannikami Mikołaja, pomagamy mu w jego corocznej pracy. Słyszeliśmy, że często zadajecie sobie pytania:

 

-         Czy Mikołaj naprawdę istnieje?

-         Dlaczego mieszka na Biegunie Północnym?

-         Czy wszystkie prezenty mieszczą się w jego saniach?

 

Chcielibyśmy przybliżyć Wam trochę prawdy o nim. Posłuchajcie!

 

Dziecko II. (Angelika)

 

Istnieje wiele legend na ten temat. Jedna z nich mówi, że bardzo dawno temu,             w mieście Amsterdamie żył Mikołaj Klaus z żoną. Oboje ciężko pracowali przy wyrobie zabawek. Pewnego zimowego dnia Mikołaj postanowił obdarować tymi zabawkami biedne dzieci i sprawić im tym radość. Kiedy widział radosne uśmiechy dzieci, postanowił obdarowywać prezentami dzieci nie tylko w Amsterdamie, ale i na całym świecie.

 

Dziecko III. (Edyta)

 

Przeniósł się na Biegun Północny, gdzie ma więcej miejsca na swoją działalność. Posiada szybkie sanie zaprzężone w piękne renifery. W tej pracy Mikołajowi pomagamy mu my, krasnoludki. Ma bardzo dużo zajęć, ale zawsze ze wszystkim zdąży na czas.

 

 

 

Dziecko IV.(Ewelina)

 

Bardzo lubi czytać życzenia świąteczne i prośby wszystkich dzieci. W krainie Mikołaja jest fabryka zabawek. Produkuje się tam lalki, żołnierzyki, zwierzątka, kolejki             i samochody. Jest również wydawnictwo książek i ogromna fabryka słodyczy.

 

Dziecko V. (Rafał)

 

Kiedy prezenty są przygotowane, Mikołaj wyrusza na wyprawę. Tak planuje swoją trasę, aby nie ominąć żadnego domu. Aby nie zapomnieć o żadnym grzecznym dziecku.

 

Dziecko I. (Klaudia)

 

Nie tylko w Polsce dzieci czekają na Mikołaja, jest on popularny na całym świecie. We Francji nazywany jest Pere- Noel. Przychodzi szóstego grudnia. Prezent wkłada do pończochy zawieszonej przy łóżku. W Anglii i Stanach Zjednoczonych nazywany jest Saint Nicolaus. Przynosi prezenty w noc wigilijną. Wchodzi przez komin. Upominki zostawia        w skarpetach i pończochach. W Rosji nazywany jest Died  Maroz. Odwiedza dzieci w Nowy Rok. Wręcza prezenty osobiście, albo zostawia je pod choinką.

 

Dziecko II.(Angelika)

 

Nie wiadomo dotychczas dokładnie, gdzie Mikołaj przez cały rok żyje. Chyba             w szafie, komodach, gdzieś na dnie, przed ludzkimi oczami się kryje. Kto ma szczęście, ten na dnie komody ujrzy czasem strzępek siwej brody.

 

Dziecko III. (Edyta)

 

Bo tak samo dziś, jak przed laty, utrzymuje się moda, że Mikołaj musi być – brodaty. Białe brody nie lecą im z nieba, dużo waty na brody potrzeba.

 

Dziecko IV. (Ewelina)

 

Co do worka natomiast, to  musi być on taki, w którym wszędzie się mieszczą podarki.

 

Dziecko V. (Rafał)

 

No, a kiedy odejdzie Mikołaj, ten pan z brodą, ta figura z bajek, to nie wzywaj go, nie płacz, nie wołaj, daj powrócić mu do Mikołajek. Bo najlepiej jest mu w Mikołajkach. Chociaż może to też tylko bajka.

 

Dziecko I. (Klaudia)

 

Przed wielu laty w niewielkiej krainie, żył sobie człowiek, który do dziś słynie. Był on biskupem w niebogatym mieście i służył Bogu całym sobą. Kim był ten kapłan? - To Święty Mikołaj. Dobrocią swoją zasłynął wokoło i gdy do nas przyjdzie, będzie nam wesoło.

 

Dziecko II. (Angelika)

 

Śpieszył z prezentami od domu do domu

i niewidzialną ręką dawał byle komu.

Tu podał paczkę, tam woreczek złota

i nikt się nie domyślił, że jego to robota.

Swymi podarkami chciał zaradzić nędzy,

by radość panowała w domu jak najprędzej.

 

Dziecko III. (Edyta)

 

Nazwisko jego rozsławiły wieki,

nikt go nie zapomniał ni mały, ni wielki.

Dzisiaj go czekamy tu, pełni napięcia,

pewni, że nie ominie żadnego dziecięcia.

 

Dziecko IV. (Ewelina)

 

Przebrany Mikołaj czapkę ma czerwoną,

zniszczone kalosze, brodę oszronioną.

Niesie ciężki worek prezentów wspaniałych,

chce by wszystkie dzieci dziś się uśmiechały.

Takiego staruszka widuję czasami

na wystawie sklepu, w książce z obrazkami.

Wiem, że jest inaczej, każdy wam to powie,

prawdziwy Mikołaj to był święty człowiek.

 

Dziecko V. (Rafał)

 

Żył on bardzo dawno i w odległym kraju, a przecież do dzisiaj o nim pamiętają. Dobry był dla ludzi, co miał, to rozdawał, nocą biednym dzieciom prezenty zostawiał.

 

Dziecko I. (Klaudia)

 

Choć na pewno to wszystko są baje. Takie... wiecie... baje... baju - baju, to jednakże coś mi się zdaje , że przyjemnie jest wierzyć w Mikołaje. Świat się nimi co roku zaludnia        o północy dnia szóstego grudnia.

 

Dziecko II. (Angelika)

 

Święty Mikołaju, prosimy cię grzecznie.

W dniu swojego święta przyjdź tu do nas koniecznie.

My już od tak dawna na ciebie czekamy.

Co dzień być grzecznymi wszyscy się staramy.

Kiedy przyjdziesz do nas będzie dzień wesoły.

A więc nie omijaj progów naszej szkoły.

 

KONFERANSJER (Julita)

 

Czasami Mikołajowi zdarzają się nieprzewidziane, wesołe historie. O tym opowiedzą Angelika  (Giers) i Czarek.Posłuchajcie!

 

 

I.

Dziadek pragnął pod choinkę,

dostać cygar całą skrzynkę,

mama nową puderniczkę,

tatuś srebrną zapalniczkę,

mały Tadek chciał konika,

a Kamilka pajacyka,

Jaś najmłodszy marzył słodko,

że obdarzą go grzechotką.

 

II.

Po wieczerzy z grzeczną minką,

 każdy stanął pod choinką .

Ale wszyscy się zdziwili,

 kiedy paczki otworzyli.

Bo grzechotkę dostał dziadek,

puderniczkę mały Tadek.

Tatuś usiadł na konika,

mama trzyma pajacyka.

A Kamilka, spójrzcie sami,

niesie skrzynkę z cygarami.

To w pośpiechu dzisiaj rano

paczki źle adresowano.

 

Dziecko III. (Edyta)

 

Każdego roku dzieci tęsknią za Mikołajem i na długo przed jego świętem zasypują rodziców niecierpliwymi pytaniami. Przywieźliśmy wam też kilka ciekawych listów. Posłuchajcie, o czym piszą!

 

(Czyta Rafał)

List I:

 

Proszę Cię, Święty Mikołaju, żebyś mi przyniósł pociąg. Taki duży, abym mógł zmieścić się w nim ja, mój piesek Ciapek i mój kotek Łapek. Przynieś do niego mi długie szyny, bo chcę objechać swoim pociągiem dookoła świat.

 

(Czyta Piotr)

 

List II :

 

Kochany Święty Mikołaju, proszę Cię, abyś mi przyniósł czekoladę prawdziwą. Taką długą, żeby mi wystarczyła do następnego roku. A w przyszłym roku, proszę Cię o taką samą.

 

(Czyta Sebastian )

List III :

 

Święty Mikołaju, jeszcze nigdy nie miałem misia pandy. A mój mis mi się zestarzał. Jedno ucho ma naderwane, a właściwie dwa. Już ma tylko jedno oko, bo drugie gdzieś się zgubiło. A mnie się najlepiej zasypia z misiem.

 

Piosenka w wykonaniu członków sekcji muzycznej- do przyjścia Mikołaja


(Pomocnicy Mikołaja – podbiegają do Mikołaja i biorą ciężki worek z prezentami; pomagają Mikołajowi spocząć na krześle; czytają i podają paczki Mikołajowi, który wręcza je dzieciom).

 

                                                                       Opracowały:

        mgr Marta Pabich i mgr Apolonia Domurad.

                                                                                             (opiekunowie SU)

 

 

 

Scenariusz Spotkania Wigilijnego

w Zespole Szkół im. Ks. Jerzego Popiełuszki w Wachu


(Przygotowują ucz. kl. I a, II a i II b gimnazjum, członkowie sekcji teatralnej i koła polonistycznego. Kolędy i obsługa magnetofonu – członkowie sekcji muzycznej. Dekoracja – członkowie sekcji dekoracyjno – plastycznej. Rekwizyty – członkowie sekcji czynów społecznych. Stroje – uczniowie biorący udział w uroczystości i ich rodzice).

 

KONFERANSJER I (Aldona Kordek z II b gimnazjum)

 

Witamy serdecznie Panią Dyrektor, Księdza Proboszcza, Nauczycieli, Wszystkich Pracowników naszej szkoły oraz Koleżanki i Kolegów.

Podzielić się opłatkiem,

powiedz mi, co to znaczy?

To dobrze życzyć innym

I wszystko im przebaczyć.

 

NARRATOR(Martyna Bakuła z II b gimnazjum)

 

Pewnego dnia, a był to najpiękniejszy ze wszystkich dni roku, Wigilia Bożego Narodzenia, stary Scrooge, bardzo zajęty, siedział w kantorze. Zimno było dotkliwie                 i przenikająco, czas mglisty. Na wieży wybiła trzecia, a noc była już zupełna. Scrooge był to skąpiec nad skąpce, umiał on wyrwać, wydusić, a nigdy nie wypuścił, co raz dostał w ręce.

 

SCENA I

 

(Mieszkanie Scrooge’a)

 

DZIECI (za oknem – śpiewają)   (Wiktoria Pławska, Julia Lemańska i Daria Dąbkowska z kl.

IV szkoły podstawowej)

 

,,Pójdźmy wszyscy do stajenki...”

 

SCROOGE (Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

Uciekajcie stąd pętaki!

Wydzierają się jak najęte.

Nie można nawet odpocząć.

 

DZIECI (za oknem - śpiewają)(Wiktoria Pławska, Dominika Jędrzejczyk, Julia Lemańska     i Daria Dąbkowska z kl. IV szkoły podstawowej)


,,Witaj Jezu ukochany...”

 

SCROOGE  (Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

Co? Nie dotarło do Was? Wynocha, bo zawołam policję. Też im się zachciało.

 

SCENA II

 

(Wnętrze biura)

 

BOB  (Artur Gwara z II b gimnazjum)

 

Ale tu zimno. Zupełnie nie mogę pisać. Ręce mi zesztywniały. Gdyby tak trochę podrzucić do ognia...

 

JOHN (Jacek Nalewjk z II b gimnazjum)

 

Chyba się nie odważysz. Wiesz przecież, że szef trzyma węgiel w swoim pokoju. Jeżeli będziesz tam częściej zaglądał z szufelką, zaraz ci oznajmi, że musicie się rozstać.

 

BOB (Artur Gwara z II b gimnazjum)

 

To prawda. Oszczędza na wszystkim. Nie wiem, czy jest w mieście drugi taki sknera jak on. Gdyby mógł, pobierałby opłaty za powietrze, którym oddychamy.

 

JOHN (Jacek Nalewjk z II b gimnazjum)

 

Łapczywy, stary grzesznik. Nigdy nikomu nie pomógł. Jedyne, co kocha, to pieniądze.

 

BOB (Artur Gwara z II b gimnazjum)

 

Przy nim to nawet strach pomyśleć o czymś przyjemnym i radosnym. Tym swoim spojrzeniem potrafi wszystkich zmrozić.

 

SCROOGE (Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

Co to? Nie macie się czym zająć? Czy ja mam Wam płacić za rozmowy w pracy? Potrącę Wam z pensji!

 

(Przechodzi dalej i siada za biurkiem.)

 

FRED (Karol Waśkiewicz z II a gimnazjum)

 

Witam panów. Wesołych Świąt, wujaszku. Niech Cię Bóg ma w swojej opiece.

 

SCROOGE (Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

Bzdura!

 

FRED (Karol Waśkiewicz z II a gimnazjum)

 

Święta nazywasz bzdurą, wujaszku. Jestem pewien, że w głębi duszy tak nie myślisz.

 

SCROOGE  (Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

A właśnie, że myślę. ,,Wesołych Świąt”! Też pomysł! Jakie masz prawo być wesołym, skoro jesteś biedakiem.

 

FRED (Karol Waśkiewicz z II a gimnazjum)

 

Zgoda, wujaszku. Ale w takim razie, jakie Ty masz podstawy do smutku – taki bogacz?!

 

SCROOGE (Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

Jakże mogę nie  być zły, skoro żyję w świecie zaludnionym przez głupców ,,Wesołych Świąt”! Do licha ze świętami! Czymże innym są dla ciebie Święta Bożego Narodzenia, jak nie terminem płacenia rachunków, na które nie masz pieniędzy.

 

FRED (Karol Waśkiewicz z II a gimnazjum)

 

Wujaszku...

 

SCROOGE (Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

Siostrzeńcze! Obchodź sobie dzień Bożego Narodzenia po swojemu, mnie zaś pozwól go poświęcić na mój własny sposób.

 

FRED (Karol Waśkiewicz z II a gimnazjum)

 

Przecież Ty go, wujaszku, wcale nie święcisz.

 

SCROOGE (Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

Ciekawe, czy dużo dobrego przyniosły Ci święta w tamtym roku?

 

FRED (Karol Waśkiewicz z II a gimnazjum)

 

Istnieją rzeczy, które wiele przyniosły mi dobrego, chociaż nie dały żadnych materialnych korzyści. Boże Narodzenie do nich właśnie należy. Dlatego ośmielam się zawsze mówić: niech będą te Święta błogosławione .

 

BOB I JOHN (Klaszczą w dłonie)(Artur Gwara i  Jacek Nalewjk z II b gimnazjum)

 

SCROOGE (Mariusz Gut z  II b gimnazjum)

 

(Patrzy przerażającym wzrokiem)

 

Niech jeszcze raz panów usłyszę, a obchodząc święta Bożego Narodzenia, będziecie się musieli obejść bez pracy w moim biurze.

 

FRED (Karol Waśkiewicz z II a gimnazjum)

 

Nie złośćże się, wujaszku. Przyjdź do nas jutro na obiad.

 

SCCROOGE (Mariusz Gut z  II b gimnazjum)

 

Pierwej umrę, niż tam się zjawię.

 

FRED (Karol Waśkiewicz z II a gimnazjum)

 

Niczego od Ciebie nie chcę, o nic nie proszę. Dlaczego więc nie mielibyśmy być przyjaciółmi?

 

SCROOGE (Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

Żegnam.

 

FRED (Karol Waśkiewicz z II a gimnazjum)

 

Przykro mi, żeś taki nieustępliwy. Świąteczny nastrój skłonił mnie do jeszcze jednej próby przełamania twojego oporu.

 

SCROOGE(Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

Żegnam!!!

 

FRED (Karol Waśkiewicz z II a gimnazjum)

 

Wesołych Świąt!

 

SCROOGE (Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

Żegnam!!!

 

FRED (Karol Waśkiewicz z II a gimnazjum)

 

I pomyślnego Nowego Roku!

 

SCROOGE (Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

Żegnam!!!

 

FRED (Karol Waśkiewicz z II a gimnazjum)

 

Wesołych Świąt, panowie!

 

BOB (Artur Gwara z II b gimnazjum)

 

Dziękujemy, wzajemnie!

 

JOHN (Jacek Nalewjk z II b gimnazjum)

 

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku.

 

FRED  (Karol Waśkiewicz z II a gimnazjum)

 

Do widzenia.

 

SCENA III

 

(Biuro jak wcześniej. Wchodzą dwaj panowie elegancko ubrani)

 

JEGOMOŚĆ I (Emilia Podbielska z II a gimnazjum)

 

Firma Scrooge’a i Marley’a, jeśli się nie mylę?

 

SCROOGE (Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

Pan Marley zmarł przed siedmiu laty. Dziś w nocy będzie dokładna rocznica. Jestem Scrooge.

 

JEGOMOŚĆ II (Ewelina Kowalska z II b gimnazjum)

 

Nie wątpię, że jeśli chodzi o hojność zmarły znalazł godnego naśladowcę w swoim wspólniku.

 

JEGOMOŚĆ I (Emilia Podbielska z II a gimnazjum)

 

W przeddzień Świąt tak uroczystych jest rzeczą szczególnie pożądaną, byśmy okazali pomoc biednym i potrzebującym pomocy.

 

SCROOGE (Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

A więzienia? A domy pracy? Przecież łożę na tę pożyteczną działalność.

 

JEGOMOŚĆ II (Ewelina Kowalska z II b gimnazjum)

 

Niestety, te instytucje nie zaspokajają potrzeb cielesnych i moralnych wielkich rzesz nędzarzy, więc postanowiliśmy zebrać fundusze na jadło, odzienie i opał. Zwłaszcza teraz przed Bożym Narodzeniem powinno to sprawić im szczególną radość.

Jaką sumę mam zapisać przy nazwisku szanownego pana?

 

SCROOGE  (Mariusz Gut z II b gimnazjum)

                              

Nijaką!

 

JEGOMOŚĆ I (Emilia Podbielska z II a gimnazjum)

 

Szanowny pan życzy sobie być bezimiennym ofiarodawcą?

 

SCROOGE  (Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

Życzę sobie, aby mnie zostawiono w spokoju! Nie mam zamiaru nikogo uszczęśliwiać. Jeśli nie chcą domów pracy, niech umrą czym prędzej i w ten sposób zmniejszą nadmiar ludzkości na świecie. Mnie to nic nie obchodzi. Mam swoje sprawy.

Żegnam panów.

 

SCENA IV

 

(Dom Scrooge`a. Stary śpi. Rozlega się szczęk łańcuchów.)

 

SCROOGE (Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

Kto tam? E, przewidziało mi się!

 

MARLEY    (Magda Domian z II a gimnazjum)

 

To ja – duch Marley’a, twojego wspólnika.

 

SCROOGE (Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

Co to ma znaczyć? Czego chcesz ode mnie?

 

MARLEY  (Magda Domian z II a gimnazjum)

 

Na każdym człowieku ciąży obowiązek duchowego bratania się z bliźnimi. Jeśli ktoś tego obowiązku nie dopełni w życiu, musi to zrobić po śmierci. Dusza takiego człowieka skazana jest na wędrówkę po świecie.

 

SCROOGE (Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

Spętany jesteś łańcuchem. Powiedz mi, dlaczego?

 

MARLEY (Magda Domian z II a gimnazjum)

 

Muszę wlec za sobą łańcuch, który sam ukułem za życia.

 

SCROOGE (Mariusz Gut z  II b gimnazjum)

 

Przecież byłeś zawsze, Jakubie kupcem dobrym i dbałym o swe interesy.

 

MARLEY  (Magda Domian z II a gimnazjum)

 

Interesy! Zamiast interesów powinienem poświęcić życie ludzkości, pracy dobroczynnej. Okazywać bliźnim miłosierdzie, wyrozumiałość i miłość. Sprawy związane z kupiectwem zajmowały mnie tak bardzo, że zapomniałem o innych moich powinnościach. O tej porze roku cierpię najbardziej, bo gwiazda nigdy nie zaprowadziła mnie do ludzi ubogich.

 

SCROOGE (Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

Przeraża mnie to, co mówisz.

 

MARLEY (Magda Domian z II a gimnazjum)

 

To dobrze. Twój łańcuch, Ebenezerze, ciągle się wydłuża, przybywa mu nowych ogniw           z każdym dniem. Przybyłem tu dzisiejszego wieczora, aby Cię powiadomić, że nie przepadła jeszcze dla Ciebie nadzieja, że możesz jeszcze uniknąć mojego losu.

Przybędą do Ciebie trzy duchy, które pozwolą inaczej spojrzeć na wiele spraw, Myślę, że sporo się od nich nauczysz.

 

(Melodia kolędy ,,Jezus Malusieński”)

 

SCENA V

 

SCROOGE (Budzi się i przeciera oczy) (Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

Ależ osobliwy sen miałem. Najpierw ten Marley, a później Duch Wigilijnej Przeszłości. Tak dziwnie było patrzeć na siebie sprzed kilkudziesięciu lat. Aż mi się nie chce wierzyć, że kiedyś tak się cieszyłem ze świat. Taki byłem głupi. E! Nic się nie stało. Żałuję tylko, że wczoraj przepędziłem tego małego, co śpiewał kolędy pod moim domem.

 

(Zegar bije dwunastą.)

 

Co to? To ten głupi zegar. Ależ mnie wystraszył. Dwunasta – godzina duchów

 

DUCH I (Renata Bakuła z II b gimnazjum)

 

Masz rację – duchów.

 

SCROOGE (Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

A ty ktoś za jeden?

 

DUCH I (Renata Bakuła z II b gimnazjum)

 

Jestem Duchem Tegorocznego Bożego Narodzenia.

 

SCROOGE (Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

Powiedź mnie, duchu, dokąd chcesz. Wczorajszej nocy wyprowadzono mnie z domu przemocą i podczas wędrówki udzielono mi nauki, która zaczyna dawać zbawienne owoce. Jeżeli dzisiejszej nocy zamierzasz mnie czegoś nauczyć, pozwól, abym z tej nauki wyciągnął jak największe korzyści.

 

 

SCENA VI

 

(W mieszkaniu kancelisty  Boba)

 

DZIECKO I (Dominika Jędrzejczyk z IV szkoły podstawowej)

 

Mamo, przyszła Marta.

 

MATKA (Monika Kaczyńska z II a gimnazjum)

 

Wejdź, córeczko. (Całuje ją.)

Siądź teraz, dziecino, przy kominku i ogrzej się, boś pewnie mocno zmarzła.

 

DZIECKO II (Adrian Podbielski z IV szkoły podstawowej)

 

Nie, nie, schowaj się. Prędko. Ojciec idzie. Zrobimy mu niespodziankę.

 

OJCIEC – BOB (Niesie na rękach Tima z owiniętymi bandażem nogami).

 (Artur Gwara z II b gimnazjum)

 

Już jesteśmy.

 

MATKA (Monika Kaczyńska z II a gimnazjum)

 

To dobrze. Już się niepokoiłam. Dzisiaj na dworze taka ślizgawica.

 

BOB (Artur Gwara z II b gimnazjum)

 

A Marta już jest?

 

MATKA (Monika Kaczyńska z II a gimnazjum)

 

Nie przyjdzie.

 

BOB (Artur Gwara z II b gimnazjum)

 

Nie przyjdzie do domu w Boże Narodzenie. To zła nowina.

 

MARTA(Wyskakuje z ukrycia) (Renata Bakuła z II b gimnazjum)

 

Jeeeeestem!

 

BOB  (Artur Gwara z II b gimnazjum)

 

Ale mnie przestraszyłaś! No, dobrze, że już jesteśmy razem.

 

MATKA(Monika Kaczyńska z II a gimnazjum)

 

A jak się nasz mały Tim sprawował?

 

BOB (Artur Gwara z II b gimnazjum)

 

Wzorowo. W drodze do domu powiedział, że ma nadzieję, iż go ludzie w kościele zauważyli, bo jest kaleką, więc może miło im było przypomnieć sobie w dniu Bożego Narodzenia, kto ślepcom przywracał wzrok, a chromym władzę w nogach.

 

MATKA (Monika Kaczyńska z II a gimnazjum)

 

Nie wiem, skąd się w nim taka mądrość bierze. Im bardziej choroba postępuje, tym staje się cierpliwszy i bardziej rozsądny.

 

BOB (Artur Gwara z II b gimnazjum)

 

Może lekarze się pomylili?

 

MATKA (Monika Kaczyńska z II a gimnazjum)

 

Ja też, kochanie, chciałabym w to wierzyć. Niestety, jest coraz gorzej. To prawdopodobnie ostatnie Boże Narodzenie, jakie z nami spędza.

 

SCROOGE (Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

(Obserwuje tę scenę z Duchem)

 

O czym ona mówi?

 

DUCH I (Renata Bakuła z II a gimnazjum)

 

Mały jest bardzo chory. Uratować go mogłaby bardzo kosztowna operacja, ale oni nie mają na nią pieniędzy, więc Tim umrze. Skoro więc ma umrzeć, niech umiera czym prędzej i w ten sposób zmniejszy nadmiar ludzkości.

 

SKROOGE (Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

Przecież to moje własne słowa.

 

DUCH I (Renata Bakuła z II b gimnazjum)

 

 

No właśnie. Czy kiedykolwiek się zastanawiałeś, kim jest i gdzie żyje ten nadmiar ludzkości?

 

BOB (Artur Gwara z II b gimnazjum)

 

Zdrowie pana Scrooge`a – fundatora tej biesiady!

 

MATKA (Monika Kaczyńska z II a gimnazjum)

 

Chyba tylko to święto uroczyste mogło cię skłonić do wzniesienia toastu za zdrowie człowieka tak odrażającego, skąpego, tak pozbawionego serca i okrutnego, jak pan Scrooge. Wypiję jego zdrowie, tylko ze względu na ciebie i na to nasze radosne święto.

 

DZIECKO I   (Dominika Jędrzejczyk z IV szkoły podstawowej)

 

Mamo! Tato! Zaśpiewajmy kolędę.

(Wszyscy śpiewają ,,Bóg się rodzi...’’)

 

SCROOGE (Ociera oczy próbuje śpiewać) (Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

DUCH I (Renata Bakuła z II b gimnazjum)

 

Chodźmy już.

 

SCROOGE (Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

Jeszcze chwileczkę. Tutaj tak przyjemnie.

 

(Rodzina śpiewa dalszy ciąg kolędy ,,Bóg się rodzi’)


 

SCENA VII

 

(W domu Skrooge`a, zegar bije trzecią)

 

SCROOGE(Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

Co? Znowu gość?

 

Duch II  (Dominik Szmigiel z II b gimnazjum)

 

Tym razem już ostatni – Duch Przyszłych Wigilii.

 

SCROOGE (Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

Lękam się ciebie bardziej niż twoich poprzedników. Prowadź! Co tym razem zobaczę?

 

DUCH II (Dominik Szmigiel z II b gimnazjum)

 

Ucisz się i uważnie słuchaj.

 

SCROOGE(Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

Co to za wrzaski i to przed moim domem?

 

PAN I (Jakub Pijanowski z II b gimnazjum)

 

Nie znam szczegółów. Wiem tylko, że umarł.

 

PAN II (Czarek Lemański z kl. VI szkoły podstawowej)

 

Kiedy?

 

PAN I (Jakub Pijanowski z II b gimnazjum)

 

Chyba dzisiaj. Zresztą, kto tam wie, skoro do niego nikt nie chodził.

 

PAN II (Czarek Lemański z kl. VI szkoły podstawowej)

 

Czy wiadomo, co zrobił z pieniędzmi?

 

PAN I (Jakub Pijanowski z II b gimnazjum)

 

Mnie ich na pewno nie zapisał. (Śmieje się.)

 

PAN III (Piotrek Zera z kl. VI szkoły podstawowej)

 

Aż dziw bierze, że w końcu licho wzięło tego starego kutwę.

 

(Wchodzą kobiety w łachmanach)

 

KOBIETA I  (Marlena Wielechowska z II a gimnazjum)

 

Ależ się obłowiłyśmy: koszula i prześcieradło.

 

KOBIETA II  (Magda Cymek z II a gimnazjum)

 

Co tu się gapić, moja pani. Każdy człowiek ma prawo dbać o swoje interesa. On całe życie to robił.

 

KOBIETA III (Justyna Taradejna z II a gimnazjum)

 

Czy to nieboszczyk zbiednieje, jak mu zabierzemy kilka drobiazgów?

 

KOBIETA I  (Marlena Wielechowska z II a gimnazjum)

 

Nie, skądże? Jeżeli ten stary, plugawy sknera chciał, żeby mu się rzeczy uchowały po śmierci, czemu za życia nie postępował jak należy?

 

KOBIETA II  (Magda Cymek z II a gimnazjum)

 

Święte słowa, moja pani. Wtedy miałby na pewno kogoś, kto by się nim zaopiekował             w godzinę śmierci. Nie leżałby tak i konał samotnie. O, jaka zdobycz! (Pokazuje buty, jakieś ręczniki)

 

KOBIETA III  (Justyna Taradejna z II a gimnazjum)

 

 

Moja lepsza – koc.

 

KOBIETA I (Marlena Wielechowska z II a gimnazjum)

 

To jego koc?

 

KOBIETA III (Magda Cymek z II a gimnazjum)

 

A niby czyj? Nie zaziębi się chyba bez koca. (Śmieje się.)

 

SCROOGE (Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

Nie mogę na to patrzeć. Ja znam tych ludzi.

 

DUCH II (Dominik Szmigiel z II b gimnazjum)

 

Zgadza się.

 

SCROOGE (Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

Chodźmy stąd. Tu straszno. Ufaj mi, że gdy wyjdę, nie zapomnę nauki, jakiej mi tu udzielono. Gdy człowiek kroczy po jakiejś drodze, zawsze można przewidzieć, jaki go czeka kres.

 

(Kiedy  ten się zastanawia, Duch się wycofuje.)

 

Ale... jeżeli zmienia się droga życia, czy...

 

(Rozgląda się wokoło, ale Ducha już nie ma.)

 

Czy można jeszcze coś zmienić?

 

SCENA VIII

 

(Zza sceny słychać kolędę ,,Cicha noc’’.  Przy stole w głębi siedzi Fredi i jego rodzina.)

 

SCROOGE (Mariusz Gut z  II b gimnazjum)

 

(Wchodzi obładowany prezentami, w jednej ręce trzyma choinkę.)

 

Sam nie wiem, co robię! Szumi mi przyjemnie w  głowie, jakbym był pijany. Wesołych Świąt życzę wszystkim ludziom na ziemi! Pomyślnego roku życzę całemu światu. Co to za dzień dzisiaj mamy?

 

(Do widowni)

 

Chłopcze, jaki dzień dzisiaj mamy?

 

CHŁOPIEC (Agata Kowalska z II b gimnazjum))

 

Jaki? Przecież to Boże Narodzenie.

 

SCROOGE  (Mariusz Gut z  II b gimnazjum)

 

To dobrze. Więc duchy załatwiły wszystko w ciągu jednej nocy. Bałem się, że będzie za późno.

 

(Podchodzi do stołu)

 

FRED (Karol Waśkiewicz z II a gimnazjum)

 

Czy mnie oczy nie mylą?

 

SCROOGE (Mariusz Gut z  II b gimnazjum)

 

To ja, Twój wujaszek Scrooge. Przyszedłem na obiad. Czy mi wolno wejść?

 

 (Wszyscy się witają, całują.)

 

Pomyślałem, Fred, że podwyższę pensję Bobowi. Ma liczną rodzinę i chore dziecko.

 

FRED (Karol Waśkiewicz z II a gimnazjum)

 

Kup mu, wujaszku, nowy piecyk. Bardzo mu się przyda w twoim biurze.

 

(Wszyscy wybuchają śmiechem.)

 

SCROOGE (Mariusz Gut z II b gimnazjum)

 

Że też wcześniej nie przyszło mi to do głowy.

 

(Wszyscy śpiewają kolędę Krzysztofa Dzikowskiego ,,Dzień jeden w roku’’)

 

NARRATOR (Martyna Bakuła z II b gimnazjum)

 

        Odtąd Scrooge robił więcej dobrego, niż przyrzekał. Nie tylko dotrzymał słowa, wskazywano go jako przykład zacnego obywatela. Dla małego Tomasza stał się drugim ojcem. Był wzorowym panem, zwierzchnikiem, przyjacielem. Niektórzy uśmiechali się złośliwie, mówiąc o tej nagłej zmianie. Ale Scrooge na to nie zważał, wiedział dobrze, iż są istoty, dla których cnota, każdy czyn szlachetny, stanowią cel szyderstwa. Nie przestawał już z duchami, ale z ludźmi: żył z przyjaciółmi, z rodziną. Czekał zawsze niecierpliwie dnia Bożego Narodzenia. Obchodził tę uroczystość wspaniale, upamiętniał ją najlepszymi uczynkami. Wszyscy przyznawali, że nikt tak nie święci Bożego Narodzenia, jak Euzebiusz Scrooge.

        Pragnę z duszy, aby to samo mówiono o Was i wszystkich ludziach. ”Miłujcie się nawzajem”- powiedział Chrystus. O tym pamiętajmy zawsze.

 

RECYTATOR (Ewelina Kowalska z II b gimnazjum)

 

My ludzie XXI wieku
Twardzi, cyniczni
Nie roztkliwiamy się zbyt łatwo
Nosimy czarne kurtki
Farbujemy włosy
Przesiadujemy w zadymionych klubach.
Wymyśliliśmy walkmany,
Żeby nie słyszeć siebie i ptaków.
Niczego się nie wstydzimy
Oglądamy mocne filmy
A na trudne pytania
Mamy alkohol i narkotyki.
Jednak gdy późną nocą
Zamykamy drzwi naszych mieszkań
Gryziemy z bólu ręce
I umieramy z tęsknoty...
Za prawdziwą miłością.

 

KONFERANSJER II (Julita Drężek z I a gimnazjum)


Choćbyś nie wiem jak, pielęgnowała w sobie obojętność, Boże Narodzenie zawsze wytrąci cię z równowagi.

 

 KONFERANSJER I (Aldona Kordek z II b gimnazjum)


Choćbyś broniła się przed wzruszeniem i czułością tej nocy, poczujesz drżenie serca.

 

KONFERANSJER II (Julita Drężek z I a gimnazjum)


Od kilku lat przed wigilią czytam list, który mama napisała do mnie, gdy przeżywałam swoje pierwsze Boże Narodzenie. 

 

„Moja córeczko, chcę ci coś ważnego powiedzieć. Muszę ci o tym mówić, bo twoje oczy nie widzą, bo twoje - liczące dopiero pięć tygodni „ja”- nic jeszcze nie rozumie               z Bożego Narodzenia, a to przede wszystkim święto miłości. Widzisz, kiedyś dziwna gwiazda zaprowadziła Mędrców do małego Dzieciątka. Kiedy dorosło, ogłosiło wszystkim ludziom przykazanie miłości. Wśród milionów ludzi jest jednak mało tych, którzy to orędzie wzięli sobie do serca. Ty - w ciepłej kołysce - nie rozumiesz jeszcze, o czym mówię, ale ja wiem, że trzeba wznosić oczy do nieba i prosić, żeby świat nie stracił tych resztek miłości, które mu zostały. Po to, żebyś ty nie musiała kiedyś walczyć o powrót pokoju na naszą planetę.
Za rok i w latach następnych znajdziesz pod choinką prezenty, które cię ucieszą. Może i ty będziesz ofiarowywała dary, żeby innym sprawić trochę radości. Przy tym wszystkim nie zapomnij, że Boże Narodzenie było pierwotnie świętem miłości. I że miłość musi wypływać nie z portfela, ale z serca. To Ci chciałam powiedzieć córeczko, zanim zapłoną lampki na choince.”

 

KONFERANSJER I (Aldona Kordek z II b gimnazjum)

 

Każdy z nas chciałby usłyszeć takie słowa przy wigilijnym stole.

 

KONFERANSJER II (Julita Drężek z I a gimnazjum)


A jeśli już nie usłyszeć, to przynajmniej mieć pewność, że ktoś myśli o nas w ten sposób.

 

KONFERANSJER I (Aldona Kordek z II b gimnazjum)

 

Nie tylko ty pragniesz miłości. Inni oczekują jej także od ciebie. Dlatego Bóg rodzi się          w twym sercu, abyś nauczył się kochać.


KOLĘDA: „Znak pokoju”


RECYTATOR (Dominka Tańska z II a gimnazjum)


Wiersz - J. Kasprowicz


Przy wigilijnym stole,
Łamiąc opłatek święty,
Pomnijcie, że dzień ten radosny
W miłości jest poczęty;
Że jak mówi wam wszystkim
Dawne, odwieczne orędzie
Z pierwszą na niebie gwiazdą
Bóg w waszym domu zasiędzie.
Sercem go przyjąć gorącym,
Na ścieżaj otworzyć wrota
-oto co czynić każe
Miłość - największa cnota.

KONFERANSJER II (Julita Drężek z I a gimnazjum)

           

Słowami poety żegnamy się z wami, dziękując za obecność. Zanim będziemy w domu świętować Boże Narodzenie, przyjmijcie wraz z tradycyjnym opłatkiem serdeczne życzenia zdrowych i spokojnych Świąt, byśmy w natłoku świątecznych przygotowań nie zapomnieli       o najważniejszym:

 

(Przewodnicząca i zastępca wychodzą z opłatkiem)

 

KONFERANSJER I (Aldona Kordek z II b gimnazjum)


Żeby w pokoju tej nocy pobladły troski nasze i niepokoje zgasły.
By żaden człowiek nie był obcy.
Żeby nie było samotnych.
Byśmy umieli się dzielić sercem jak opłatkiem...
I by pokój zapanował nad światem.

                                                                                             

    Opracowanie:

                                                                                   mgr Marta Pabich (opiekun SU)

i mgr Apolonia Domurad

           (opiekun koła polonistycznego i SU)

                                                                                              

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wiadomości

Kontakt

  • Zespół Szkół im. Ks. Jerzego Popiełuszki w Wachu
    Zespół Szkół w Wachu,
    Wach 96
    07-420 Kadzidło
    Dyrektor szkoły mgr Teresa Wielechowska
  • 29-761-95-21
    fax: 29-7619521

Galeria zdjęć